Pasywne inwestowanie zmienia polski rynek: co czeka TFI?
Polska giełda przechodzi rewolucję pasywnego inwestowania. ETF-y, IKE i IKZE napędzają zmianę. Jak branża TFI się do niej przystosuje? Analiza trendu.
Polska giełda przechodzi cichą rewolucję: inwestorzy masowo przechodzą z aktywnego doboru akcji na pasywne inwestowanie poprzez ETF-y i fundusze indeksowe, a branża TFI musi się do tej zmiany przystosować.
Zmiana ta jest głębsza niż mogłoby się wydawać. Ponad 50% polskich inwestorów deklaruje, że oszczędza na emeryturę poprzez rynek kapitałowy — 15 lat temu to była niemal rzadkość. Wtedy inwestorem długoterminowym stawał się ktoś, kto mocno się sparzył na spekulacji. Dziś ludzie całkowicie świadomie wybierają tę drogę od samego początku, nie czekając na bolesne lekcje rynku.
Jak zmienił się dostęp do inwestowania w Polsce?
Dostęp do rynków kapitałowych zmienił się radykalnie w ostatnich dwóch dekadach. Jeszcze 20 lat temu, aby dowiedzieć się czegoś interesującego o giełdzie, trzeba było pójść do kiosku i kupić gazetę “Parkiet”. Dziś informacji w internecie jest tak dużo, że rolą inwestora jest umiejętne odsiewanie danych — bo wszystkiego przeczytać lub obejrzeć się nie da.
Wartość dodana zmieniła się również na poziomie infrastruktury. Zmyślne aplikacje mobilne, kontrakty za grosze, dostęp do rynków z całego świata — praktycznie wszystkie bariery zniknęły. Brokerage’i konkurują cenami, bo chcą przyciągnąć inwestorów, którzy otwierają rachunki IKE (Indywidualne Konto Emerytalne) i IKZE (Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego). Te rachunki zapełniają się lawinowo — i nie akcjami wybieranymi ręcznie, lecz ETF-ami.
Dlaczego pasywne inwestowanie jest łatwiejsze niż aktywne?
Pasywne inwestowanie wymaga wytrwałości, ale jest łatwe. Nie trzeba umieć analizy fundamentalnej, nie trzeba czytać raportów finansowych spółek, nie trzeba śledzić konferencji wynikowych. Wystarczy wybrać kilka ETF-ów odzwierciedlających wybrane indeksy, kupić je i czekać.
Inwestowanie w wartość — czyli aktywne szukanie niedowartościowanych akcji — wymaga zupełnie innych umiejętności. Trzeba umieć czytać sprawozdania finansowe, rozumieć fundamenty biznesu, śledzić branżę. To jest praca na pełny etat dla osób, które chcą robić to profesjonalnie.
Dlatego właśnie pasywne inwestowanie przyciąga coraz więcej Polaków. Liczba rachunków IKE i IKZE rośnie szybko, a ludzie świadomie wybierają strategie długoterminowe, zamiast spekulować. To zmiana mentalności — od gry na giełdzie do budowania majątku.
Polska giełda: młoda, ale wciąż nieefektywna
Polska Giełda Papierów Wartościowych ma dopiero 35 lat. To oznacza, że nie było wystarczająco długiego czasu, aby wykształcili się polscy odpowiednicy Warrena Buffetta czy Stanleya Druckenmillera — miliarderzy, którzy zbudowali fortunę na inwestowaniu w akcje.
Ale to nie oznacza, że polska giełda nie ma wartości. Wręcz przeciwnie. Ze względu na swoją względną nieefektywność — czyli niedoskonałość w wycenianiu akcji — jest bardzo dobrym miejscem do inwestowania dla osób, które wiedzą, co robią. Inwestorzy wykwalifikowani zawsze na niej zarabiali.
Co więcej, na GPW pojawia się coraz więcej spółek z pięknym “success story”. Budimex czy Kęty to przykłady firm, które weszły z buta do indeksów WIG20 czy mWIG40 i urosły na wycenie kilkukrotnie w ciągu kilkunastu lat. Dla wytrwałych, świadomych inwestorów to są piękne czasy.
Problem: liczba delistingów przebija debiuty
Ale jest problem. Liczba spółek, które opuszczają giełdę (delistingi), przebija liczbę nowych debiutów. Polska gospodarka rośnie, ale giełda nie nadąża za nią.
Przyczyn jest kilka:
-
Nadmierna regulacja — dyrektywy unijne są pisane tak, że mają obowiązywać zarówno duże podmioty z rynków rozwiniętych, jak i małe z rynków wschodzących. Dla małych polskich spółek, w których dział IR to prezes i sekretarka, to oznacza ogromny wzrost obowiązków informacyjnych. Za chwilę zacznie obowiązywać raportowanie danych niefinansowych — co jeszcze bardziej skomplikuje sytuację.
-
Słaba kultura korporacyjna — w USA, jeśli spółka nie jest na giełdzie, to coś z nią jest nie tak. Inne firmy patrzą na nią krzywo i nie chcą wchodzić w deale biznesowe. W Polsce jest odwrotnie: właściciele spółek giełdowych często postrzegają koszty bycia na parkiecie jako wyższe niż korzyści. Jeśli mogą zejść z giełdy, są zadowoleni — konkurenci będą o nich mniej wiedzieć, a oni przestaną spełniać wymogi regulacyjne.
-
Brak wdzięczności — właściciele spółek giełdowych zapominają, jak dużo dała im giełda. Kilka lat po debiucie zapominają, jak łatwo pozyskali kapitał na rozwój. Potem dostrzegają tylko uciążliwości.
Rewolucja AI: szybciej, ale więcej danych
Na horyzoncie pojawia się nowa siła: sztuczna inteligencja. AI przyspieszy wszystko — pisanie kodu będzie kilka razy szybsze, wszystko stanie się bardziej efektywne. Globalne PKB będzie rosło szybciej, a inwestorzy będą się szybciej bogacili.
Ale to również oznacza, że inwestorzy będą mieć dostęp do coraz bardziej zaawansowanych narzędzi. Będą zbierać informacje szybciej, przetwarzać je szybciej, wyciągać lepsze wnioski.
Jednak rola inwestora zmieni się: zamiast szukać informacji, będzie trzeba umieć je odsiewać. Informacji będzie tak dużo, że przeczytanie wszystkiego będzie niemożliwe.
Co to oznacza dla polskiej branży TFI?
Trendy są jasne: inwestorzy masowo przechodzą na pasywne strategie, IKE i IKZE zapełniają się ETF-ami, a dostęp do informacji i narzędzi inwestycyjnych staje się coraz łatwiejszy. Dla tradycyjnych funduszy inwestycyjnych (TFI) to wyzwanie.
Branża musi się przystosować. Część TFI-ów już to robi — rozwijając ofertę ETF-ów i produktów pasywnych. Ale dla tych, które opierały się na aktywnym zarządzaniu i wysokich opłatach, czasy mogą być trudne. Inwestorzy nie będą płacić 2% rocznie za zarządzanie, jeśli mogą kupić ETF za 0,1-0,3% rocznie i uzyskać podobne wyniki.
Polska giełda ma szansę stać się jeszcze lepszym miejscem do długoterminowego budowania majątku. Ale wymaga to zmian — zarówno w regulacji, jak i w mentalności właścicieli spółek, którzy muszą zacząć doceniać wartość bycia na parkiecie.
Najczęstsze pytania
Czy polska giełda jest dobrym miejscem do długoterminowego budowania majątku?
Tak. Ze względu na dostęp do wielu instrumentów, spadek kosztów inwestowania i nieefektywność rynku, polska giełda stała się jeszcze lepszym miejscem niż 20 lat temu. Inwestorzy wykwalifikowani zawsze na niej zarabiali, a dziś bariery dla początkujących praktycznie zniknęły.
Co to jest pasywne inwestowanie i dlaczego polscy inwestorzy go wybierają?
Pasywne inwestowanie to budowanie portfela poprzez ETF-y i fundusze indeksowe zamiast aktywnego doboru akcji. Polscy inwestorzy wybierają tę strategię, bo wymaga wytrwałości, ale jest łatwa — nie trzeba umieć analizy fundamentalnej. Ponad 50% inwestorów świadomie wybiera tę drogę do oszczędzania na emeryturę.
Jak zmienił się dostęp do inwestowania w ostatnich 20 latach?
Zmienił się radykalnie. Kiedyś trzeba było kupować gazetę «Parkiet» w kiosku, by dowiedzieć się czegoś o rynku. Dziś dostęp do informacji jest nieograniczony, brokery konkurują ceną, a ETF-y można kupować nawet na IKE i IKZE. Kontrakty kosztują grosze, a dostęp do rynków globalnych nie wymaga dużych pieniędzy.
Dlaczego polskie spółki delistują się z giełdy?
Liczba delistingów przebija liczbę debiutów. Przyczyny to nadmierna regulacja (w tym dyrektywy unijne), słaba kultura korporacyjna i postrzeganie przez właścicieli kosztów bycia na giełdzie jako wyższych niż korzyści. W Polsce brak jest presji biznesowej, by być spółką publiczną — w USA to przeciwieństwo.
Jak AI wpłynie na inwestowanie w Polsce?
AI przyspieszy wszystko — pisanie kodu, przetwarzanie informacji, wyciąganie wniosków. Inwestorzy będą mieć dostęp do coraz bardziej zaawansowanych narzędzi. Jednak rola inwestora zmieni się: zamiast szukać informacji, będzie trzeba umieć je odsiewać, bo będzie ich zbyt wiele do przeczytania.
Na podstawie: Analizy.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.