Chiny kupują złoto w ukryciu. Co to oznacza dla inwestorów?
Pekin gromadzi złoto wielokrotnie więcej niż oficjalnie raportuje. Analitycy Goldman Sachs szacują setki ton rocznie w „shadow reserves".
Chiny gromadzą złoto na skalę wielokrotnie większą niż wynika z oficjalnych raportów Światowej Rady Złota, ujawniając zakulisową walkę o twarde aktywa w warunkach rosnącego napięcia handlowego i niestabilności obligacji rządowych.
Oficjalne dane a rzeczywistość: jak dużo złota kupuje Pekin?
Według Światowej Rady Złota w drugim kwartale Chiny zaraportowały zakup 33 ton kruszcu, plasując się na drugim miejscu za Narodowym Bankiem Polskim (52 tony). Jednak zdaniem analityków Goldman Sachs rzeczywiste zakupy Pekinu są wielokrotnie większe. Doskonałym przykładem jest maj: oficjalnie Chiny zaraportowały zakup 10 ton, podczas gdy nieoficjalne dane rynkowe wskazują na blisko 48 ton złota w ramach transakcji instytucjonalnych (pozarynkowych).
Model predykcyjny Nowcast, oparty na analizie transportów cargo ze Szwajcarii i Wielkiej Brytanii, bilansie wewnętrznego wydobycia złota oraz transakcjach państwowych banków-pośredników, wykazuje ogromną lukę między oficjalnymi zakupami a ilością kruszcu, która zmienia właściciela i jest transportowana przez świat. Analitycy twierdzą, że setki ton metalu rocznie znikają w chińskim systemie, zasilając tzw. shadow reserves – ukryte rezerwy walutowe.
| Okres | Oficjalne zakupy (tony) | Szacunkowe rzeczywiste zakupy (tony) | Źródło danych |
|---|---|---|---|
| Q2 | 33 | brak szacunku | Światowa Rada Złota |
| Maj | 10 | ~48 | Goldman Sachs / dane rynkowe |
Dlaczego Pekin ukrywa skalę zakupów złota?
Chiny działają niezwykle rozważnie i z rozmysłem nie raportują pełnych danych o tym, ile złota kupuje. Powodów jest kilka, a wszystkie mają znaczenie strategiczne.
Po pierwsze, ochrona cen. Ujawnienie realnego popytu przez tak potężnego gracza natychmiast wywołałoby wzrost cen złota na giełdach, co utrudniłoby dalszą akumulację kruszcu w transakcjach prywatnych. Ich ceny muszą opierać się na warunkach zbliżonych do rynkowych, aby nie wzbudzać podejrzeń.
Po drugie, unikanie konfrontacji walutowej. Chiny chcą uniknąć otwartej konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi na tle polityki walutowej i handlowej.
Po trzecie – i to jest najważniejsze – budowanie odporności strategicznej. Pekin przygotowuje się na ewentualne sankcje Zachodu, które w przeszłości dotknęły Rosję czy Iran. Złoto jest jedynym aktywem całkowicie niezależnym, które nie posiada państwowego emitenta i daje pełną wolność dysponowania majątkiem. Chiny przygotowują się na „świat po dolarze” i wykorzystują każdą rynkową korektę do cichego gromadzenia kruszcu jako ostatecznego bezpiecznika.
Co się dzieje na rynku obligacji i rentowności?
Sytuacja na rynku obligacji rządowych staje się coraz bardziej napięta. Rezerwa Federalna po raz piąty z rzędu w tym roku utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie, mimo że rentowność 30-letnich amerykańskich obligacji przekroczyła 5,2% – najwyższy poziom od 2007 roku. Za 10-letnie obligacje amerykańskiego rządu inwestorzy każą sobie płacić ponad 4,6% w skali roku.
Nowy prezes Rezerwy Federalnej Kevin Warsh, mimo twardej retoryki o walce z inflacją, nie przekonał inwestorów, że rzeczywiście chwyci inflację za gardło. W efekcie rentowności obligacji rosną na całym świecie. W Niemczech inwestorzy kupujący obligacje żądają najwyższej realnej rentowności (czyli ponad inflację) od 2011 roku.
Stany Zjednoczone weszły w niebezpieczną fazę, w której koszt obsługi długu rośnie szybciej niż cała gospodarka. System na dłuższą metę może nie wytrzymać tak wysokich stóp procentowych bez ryzyka „pęknięcia” rynku obligacji. Wtedy jedyną ucieczką rządu byłby powrót do monetyzacji długu – dodruku pieniądza. Właśnie taki scenariusz obstawiają kupujący złoto.
Przepływy kapitału do ETF-ów złota: Zachód się wycofuje, Azja kupuje
Sytuacja na rynku ETF-ów inwestujących w złoto pokazuje wyraźny podział geograficzny. Na Zachodzie ostatnio inwestorzy wycofywali pieniądze z funduszy kupujących złoto. Tymczasem w Chinach widać najdłuższą od marca serię dodatnich przepływów pieniędzy do ETF-ów złota.
Chiński popyt „wyciągnął” ceny złota powyżej granicy 4000 dolarów za uncję i przede wszystkim nie pozwolił kruszcowi spaść niżej. Wydaje się, że inwestorzy w Azji zaczynają powoli obawiać się sytuacji na rynku obligacji – wysokie rentowności obligacji cieszą, ale i martwią, bo zwiastować mogą kłopoty z wypłacalnością największych dłużników.
Na poziomie globalnym – uwzględniającym zachodnie ETF-y kupujące złoto – obserwujemy, że po raz drugi od połowy marca globalne przepływy kapitału do funduszy ETF inwestujących w złoto zaczynają być dodatnie. To dopiero hipotetyczny początek trendu, ale fakt, że złoto obroniło barierę 4000 dolarów za uncję, może być dla inwestorów sygnałem, iż korekta ma się ku końcowi.
Co to oznacza dla Ciebie jako inwestora?
Jeśli jesteś inwestorem, szczególnie tym zainteresowanym długoterminową strategią, obserwuj kilka kluczowych sygnałów. Po pierwsze, rosnące rentowności obligacji rządowych oznaczają, że realny dochód z obligacji (czyli rentowność pomniejszona o inflację) osiągnął poziomy ostatnio niespotykane. Może to być moment do rozważenia rebalansowania portfela.
Po drugie, rosnący popyt Chin na złoto – choć ukryty – sugeruje, że duże podmioty na świecie przygotowują się na scenariusz większej niestabilności finansowej. Jeśli rozważasz złoto jako część portfela zabezpieczającego, warto pamiętać, że ETF-y inwestujące w złoto stają się coraz bardziej interesujące dla inwestorów instytucjonalnych.
Po trzecie, napięcia handlowe i sankcyjne mogą w przyszłości wpłynąć na dostępność i ceny różnych aktywów. Złoto, jako aktywo niezależne od emitenta państwowego, zyskuje na znaczeniu w strategiach długoterminowych.
Coraz więcej sygnałów sugeruje, że możemy mieć do czynienia z przełomem na rynku obligacji i surowców. Przepływy kapitału do ETF-ów złota, choć na razie słabe, mogą być początkiem większego trendu.
Na podstawie: Subiektywnie o finansach. Tekst opracowany redakcyjnie.