S&P 500 rośnie, ale mało spółek na szczytach. Co się dzieje?
Indeks S&P 500 wzrósł o 1,5%, a Nasdaq ustanowił rekord, lecz zaledwie 7 spółek osiągnęło nowe maksima wobec 30 na minimach.
Wzrost indeksu S&P 500 nie zawsze oznacza zdrowy rynek. 21 września 2026 roku indeks poszedł w górę o 1,5%, a jego wartość znalazła się zaledwie poniżej 1% od 52-tygodniowego szczytu. Jednocześnie Nasdaq Composite ustanowił nowy rekord, wzrastając o 2%. Jednak pod tą pozytywną powierzchnią kryje się znacznie bardziej skomplikowany obraz — zaledwie 7 spółek osiągnęło nowe 52-tygodniowe maksima, podczas gdy 30 spółek uderzyło w nowe minima. Ten paradoks wzrostu przy słabej szerokości rynku zwraca uwagę na fundamentalne napięcie w strukturze obecnego rajdu giełdowego.
Kiedy indeks rośnie, ale większość spółek słabnie?
Zjawisko, w którym indeks wzrasta mimo że więcej akcji trafia na nowe minima niż maksima, wskazuje na tzw. divergencję szerokości rynku. W praktyce oznacza to, że wzrost indeksu napędzany jest przez niewielką grupę gigantów, podczas gdy reszta rynku boryka się ze słabością. W omawianym okresie sektor technologiczny pozostawał zaledwie poniżej 1% od szczytu, co sugeruje, że wzrost S&P 500 w dużej mierze zawdzięczany był kilku dużym graczom z tego sektora.
Tymczasem sektor usług komunikacyjnych znajdował się 4% poniżej maksimum, a sektor dóbr konsumpcyjnych wyższego rzędu aż 7% poniżej szczytu. Ta dysproporcja pokazuje, że podczas gdy niektóre branże osiągają nowe szczyty, inne — znacznie bardziej rozproszone wśród mniejszych i średnich spółek — doświadczają presji spadkowej.
Które sektory rosną, a które słabną?
Spółki osiągające nowe szczyty w tym okresie pochodziły z zróżnicowanych branż. Lista zawierała firmy z sektora mediów i rozrywki, energii, diagnostyki medycznej, półprzewodników i usług sieciowych. Z drugiej strony, nowe minima dotykały przedsiębiorstw z branży telekomunikacyjnej, handlu detalicznego, gastronomii, odzieży sportowej, napojów i artykułów spożywczych, logistyki oraz handlu samochodami.
| Obszar rynku | Status względem 52-tygodniowego maksimum |
|---|---|
| S&P 500 | <1% poniżej |
| Nasdaq Composite | Nowy rekord |
| Sektor technologiczny | <1% poniżej |
| Sektor usług komunikacyjnych | 4% poniżej |
| Sektor dóbr konsumpcyjnych wyższego rzędu | 7% poniżej |
Ten rozkład sugeruje, że inwestorzy selektywnie wybierają akcje — preferując technologię i niektóre sektory cykliczne, jednocześnie unikając spółek z branż defensywnych i konsumenckich, które tradycyjnie uważane są za bezpieczniejsze schronienie.
Historyczne precedensy — co mówią nam przeszłe przypadki?
Podobna sytuacja — wzrost indeksu przy malejącej liczbie spółek na nowych maksimach — miała miejsce 21 grudnia 1999 roku, czyli w ostatnich dniach bańki internetowej. Jeszcze wcześniej, 23 lipca 1929 roku, obserwowano analogiczny wzorzec tuż przed Wielkim Kryzysem. Te historyczne paralelizmy nie są przypadkowe — divergencja szerokości rynku często poprzedza okresy korekcji lub zmian w kierunku trendów.
Oczywiście historia się nie powtarza w identyczny sposób, a obecne warunki makroekonomiczne różnią się od tamtych epok. Niemniej jednak sygnał jest jasny: gdy indeks rośnie, ale coraz mniej spółek uczestniczy w tym wzroście, oznacza to, że rynek staje się coraz bardziej skoncentrowany i podatny na zmiany nastrojów.
Co to oznacza dla inwestorów pasywnych?
Dla osób inwestujących w fundusze indeksowe śledzące S&P 500 sytuacja ta ma kilka implikacji. Po pierwsze, wzrost indeksu o 13% od początku 2026 roku i 19% w ostatnich sześciu miesiącach jest imponujący, jednak wzrost ten maskuje rosnącą nierównowagę w portfelu. Inwestor w fundusz indeksowy S&P 500 automatycznie otrzymuje ekspozycję na te spółki, które znajdują się na nowych maksimach, ale również na te, które spadają na nowe minima.
Po drugie, ta divergencja sugeruje, że zwykła dywersyfikacja poprzez fundusz indeksowy może nie być wystarczająca w obecnym otoczeniu. Warto rozważyć dodatkową dywersyfikację sektorową — na przykład poprzez dodanie ekspozycji na sektory, które aktualnie odbiegają od szczytu, lub na międzynarodowe rynki, gdzie dynamika może być inna.
Po trzecie, dla inwestorów długoterminowych jest to przypomnienie, że krótkoterminowe fluktuacje szerokości rynku nie powinny zmuszać do paniki czy drastycznych zmian w strategii. Jednak monitorowanie tego wskaźnika — liczby spółek na nowych maksimach i minimach — może być użytecznym narzędziem do oceny zdrowia rynku poza samymi wartościami indeksów.
Na podstawie: UA.NEWS. Tekst opracowany redakcyjnie.